Virtus.pro podczas PGL Major Kraków 2017. fot. HLTV.org

Czy Virtus.pro ma szanse wygrać z fnatic?

Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, iż jest to jedynie moje indywidualne zdanie możecie się ze mną zgadzać, lub nie. Jednak zachęcam wszystkich do krótkiej analizy dzisiejszego spotkanie Virtus.pro przeciwko fnatic na PGL Major Kraków 2017.

Aby rzetelnie rozpocząć moją krótką analizę należy zaznaczyć, że oba zespoły nie są w „kwiecie” formy. Fnatic po ponownym połączeniu nie jest już tak silne jak było chociażby rok temu, gdy było główną zmorą Polaków i drużyną która wygrywała właściwie wszystko to, co dało się wygrać.

Virtus.pro mimo ciągle tego samego składu także przeżywa załamanie formy, czy jest to chowanie taktyk na majora, czy może zwyczajny spadek formy. Z rankingu na ranking spadali oni coraz to bardziej w dół a często ulegali nawet drużynom Tier2 nie mogąc wygrać zbyt wiele. Turniej w Krakowie jest dla nich doskonałą okazją do tego aby pokazać całej scenie, że Virtus.pro jeszcze nie umarło i że dorośli faceci z rodzinami nadal potrafią strzelać świetne heady i są w stanie pokazać młodym ich miejsce w szeregu.

Spoglądając na bilans ostatnich pięciu meczy obu drużyn dostrzeżemy podobne statystki. Z lekką przewagą fnatic.

Ostanie 5 meczy. HLTV.org

Jednak nie ma co żyć przeszłością, skupmy się na ostatnich spotkaniach w obu tych drużynach.

Fnatic vs. FlipSid3 – Szwedzi nie mieli łatwej przeprawy przez mapę de_mirage. Na samym początku meczu zostali na prawdę mocno zdominowani, przyznam, że zaczynałem na prawdę wierzyć w zwycięstwo FlipSid3 i z zaskoczeniem spoglądałbym na porażkę fnatic. Losy meczu obróciły się, jednak nie napiszę, że z powodu fnatic. Owszem Szwedzi wrócili do gry zaczęli strzelać heady i zdobywać rundy, jednak wyglądało to bardziej na „oddanie” meczu przez zespół FlipSid3 który w mojej opinii troszkę zbyt mocno się „poczuł” co skutkowało potem głupimi błędami i utratą rund. Mimo wszystko podnieśli się oni na sam koniec meczu i udało się prawie doprowadzić do dogrywki. Prawie, bo Szwedzi zatriumfowali z trudem 16:12.

Virus.pro vs. Vega – Polacy stanęli właśnie przed wielkim wyzwaniem, i nie, nie mówię tu o meczu z Vega, mam na myśli cały ten Major. Trzeba przyznać, że spoczywa na nich niemała presja zwłaszcza, że większość fanów celuje w Virtus.pro jako w zwycięzcę całego Majora. Jest to spowodowane głównie tym, że Polacy grali ostatnimi czasy strasznie słabo i zgodzę się z twierdzeniem, że turniej w Krakowie może być dla nich ostatnią szansą aby postawić swoją „kropkę nad i” na scenie CS:GO. Jeżeli zawiodą to ich losy mogą na prawdę plasować się w szarych barwach. 

Wracając do samego meczu przeciwko Vega Squadron – Bez oporu, zbytnio nie wiem co mogę napisać, albowiem Polacy potrafią grać Nuke, potrafią strzelać heady więc tutaj całe te spotkanie to była jedynie formalność. Okej, udało się. Po samym meczu ciężko jest powiedzieć cokolwiek na temat formy Virtus ponieważ przeciwnik nie postawił wysoko poprzeczki. Jak dla mnie to dopiero dzisiejszy mecz będzie prawdziwym sprawozdaniem tego, jak bardzo Polacy przygotowani są na „Krakowskie strzelanie”

Reasumując: z ogromną niecierpliwością czekam na dzisiejszy wieczór, mam nadzieję, że Polacy odrobili swoją lekcję i dziś o 21:30 zobaczymy na prawdę kawał dobrego Counter Strike’a z triufem Virtus.pro. Według stron bukmacherskich to również Polacy mają większe szansę z fnatic lecz kursy są bardzo do siebie przybliżone (Virtus.pro 58% fnatic 42%)

Zapraszam was go zapoznania się jeszcze z pełnym harmonogramem rozgrywek drugiej rundy PGL Major Kraków 2017 pod tym linkiem.

Miłego dnia! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*